sobota, 09 października 2010
Słowniczek modystki cz. 3

Aksamitka - określenie czapeczki dzieciecej.

Barette - fr. męska czapka dziana z wełny, spilśniona, z główka w formie długiego worka, przerzucona do przodu lub do tyłu. We Francji noszona od pocz. XV w., w Polsce do koca XV w.

Baszłyk - 1) nakrycie głowy w formie kaptura filcowego lub sukiennego popularny przede wszystkim w Rosji w XVIII i XIX wieku. Charakterystyczne były dla tego nakrycia głowy wydłużone końce , którymi obwijano szyję lub zawiązywano w pasie.  Na krótko w połowie XIX wieku przyjął się we francuskiej modzie kobiecej, jako rodzaj ozdobnego kaptura połączonego z szalem. Czubek zakończony był chwastem. 2) Nakrycie głowy w sarożytnej Persji, spiczaste, zakrywajace kark, inaczej kyrbasia.

Rys. Baszłyk rosyjski.

 

Bawolet - czepek wieśniaczek francuskich, od 17 w. okrywajacy także kark. w XVIII i XIX wieku pojawił sie w polskim stroju mieszczańskim. Popularny w Polsce, przede wszystkim w czasach saskich , od Stanisława Augusta. Bawolet przybierał formę  ozdoby kapelusza bądź czepka kobiecego, miał formę wstążki, woalki albo falbanki, przymocowanej w dolnej, tylnej części nakrycia głowy. Okrywał on włosy, a w niektórych wypadkach także szyję i kark.

Fot. Bawolet.

Beret - oczątkowo okrągły, płaski strój na głowę z kawałka cienkiego sukna lub płótna pochodzenia włoskiego. Przekształcony w miękką czapkę bez ronda i daszka, był już w XV wieku oznaką uczonych i artystów: zapewne dlatego, że można było mu nadawać najbardziej indywidualną formę. Jako plaskie, poszerzające nakrycie głowy stał się bardzo modny w renesansie. Noszony był zresztą zawsze przez obie płci. W Polsce zarówno król Zygmunt August jak i dwie jego żony: cesarzówna Elżbieta Austryjaczka oraz szlachcianka Barbara Radziwiłłówna, do bardzo paradnego stroju nosili czarne, aksamitne berety. Później beret przeszedł do stroju hiszpańskiego, obowiozującego dla ludzi eleganckich z końcem XVI wieku. Zależnie od zamożności osób noszących go i ich fantazji upodobniał się czsem do tureckiego zawoju i zdobiony był drogimi piórami, perłami i diamentami. Obecnie beret ma następujące formy: 1. marynarski - zwykle z obfitym pomponem na czubku, z napisem na otoku, z wstążeczkami z tyłu; 2. wojskowy - niewielki bez ozdób; 3. przygięty ku przodowi w rodzaj daszka - beret pisarzy i artystów; 4. bardzo obfity spadający ku tyłowi; 5. szeroki i płaski - beret baskijski.

Betetta - wł. czepek kobiecy nakładany na tył fryzury, noszony zwłaszcza w latach 1470 - 1480 we włoskim ubiorze renesansowym.

Fot. Beretta ozdabiajaca włosy na portrecie autorstwa Ghirlandaio.

 

Bermyca - niem. wysoka i szeroka wojskowa czapka, często z niedźwiedziego futra, od XVIII w. noszona przez gwardzistówi doborowe kompanie różnych krajów.

Fot. Bermyca.

Biret - czterorożna czapka sztywna, bez daszka, w czarnym kolorze.

Bonet - fr. bonnet, czepek z gazy, batystu, muślinu, wstążek i koronek noszny w XVIII w.

Bonnet - nazwa każdego meskiego i kobiecego nakrca głowy, które nie jest kapeluszem, czyki nie ma ronda. W starozytości formę tę miały nakrycia głowy frygijczyków. W średniowieczu nazwą tą określano głównie meskie nakrycia głowy, w okresie nowożytnym - lekkie czepki kobiece.

Budka - kapotka fr. capote - kapelusz damski z końca XVIII w. początkowo było to wygiete, prostokątne rondo, któe przywiazywano do głowy wokół policzków. W okresie I Cesarstwa  budka to mała walcowata  główka, rondo rozszerzone i zaokrąglone przy twarzy. W okresie Restauracji - rondo stało się duze, sterczące nad czołem, zaokrąglone przy policzkach, póżniej okrągłe z wiekszą główką. Budki robiono ze słomki, filcu lub tkanin, dekorowano wstążkami, falbankami, sztucznymi kwaitami, piórami i pasmanteria. Budki noszono do lat 60 XIX wieku.

 

Źródło:

Irena Turnau, Słownik ubiorów, Wydawnictwo Naukowe Semer

Słowniczek modystki cz. 2
Poczynając od XIX wieku zyskują popularność męskie kapelusze- cylinder i melonik.
Słowniczek modystki cz. 1
Kapelusze mają dusze... tak mówiała moja koleżanka kiedy podarowała mi czerwony kapelusz. Kapelusznik to rzemieślnik zajmujący się wyrobem kapeluszy. Z kolei modystka (od fr. modiste od mode ‘mode’) kobieta, zajmująca się zawodowo wyrobem i sprzedażą damskich kapeluszy.
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
Kontusiki damskie

Narodowy strój kobiecy, podobnie jak męski, wykształcił się w XVI wieku pod wpływem mód wschodnich. Zachował on jednak podatność zarówno na wzory przychodzące z Zachodu, jak i rodzime osobliwości. Ówczesna kobieta zakładała na głowę czepiec lub kołpak obszyty futrem, który zakrywał włosy, natomiast dziewczęta nosiły wianki lub toczenice. Szyję okrywano rańtuchem, czyli białą chustą spadającą na ramiona, o bogatej ornamentyce haftowanej kolorowym jedwabiem i złotem. Kwefy, kryzy, koronki i giezła kryły cały gors ujęty stanikiem. Spódnica była fałdowana i bardzo długa, przewiązywana paskiem. Na suknię zarzucano futro lub płaszcz. Biżuterię stanowiły głównie perły, cenione ze względu na barwę i połysk. Naszywano je przede wszystkim z przodu czepca, czyli na tzw. bramce. Wiek XVII przyniósł istotne zmiany w stroju niewieścim. Odsłonięto wtedy bowiem gors i włosy, włożono salopy bez rękawów, jupki do kolan, a nawet całkiem francuskie rogówki. Z Francji przyszła też suknia alamoda, która składała si ę z dwóch części i stanika z rozcinaną baskinką, która była skrojona jak męski pouropoint lub kazajka. Suknię tę obszywano często pasamonami, na ogół jedwabnymi. Strój kobiecy uzupełniano polskim futrem, choćby w postaci bramowania, czyli obrzeżenia. Ulegał on jednak ciągłym przemianom i nawet w tym samym okresie był bardzo różnorodny. Dopiero w XVIII wieku pojawiły się kontusiki dla kobiet, wzorowane na męskich.


 

Rys. Wciety i krótki kontusik kobiecy ze zwisajacymi rękawami, spódnica na małej rogówce, z krezą z koronki przy gorseciku z "suchymi rękawami", wg figurki porcelanowej z Miśni, XVIII w. ze Zbiorów Czartoryskich [z:] M. Gutkowska- Rychlewska, Historia  ubiorów, s. 693.

 

O kontusikach damskich nie mozna znaleźć zbyt wiele informacji. Kontusik był to wierzchni polski narodowy strój kobiecy, w kroju podobny do kontusza. Z początku bardzo długi, sięgający niemal do kostek, później coraz krótszy, wreszcie ledwo do kolan. Podbity futrem służył za okrycie zimowe; bogatsze panie miały pod spodem sobole, kuny, popielice, uboższe - lisy albo wiewiórki. Do takich kontusików wkładały na głowę rogatywki z piórkami.

Jędrzej Kitowicz w "Opisie obyczajów za panowania Augusta III"  tak opisuje kontusiki białogłów:

" Zimą na takie jupeczki brały kontusiki futrem podszywane, z długimi rękawami wiszącymi, z wylotami szerokimi, do ręki wytchnięcia sposobnymi, u ramion obszernie sfałdowanymi, u pięści wąsko ścinanymi. Te kontusiki zdejmowały z siebie, przychodząc do ciepłej izby, którymi okrywali się zostawieni za drzwiami lokaje, paziowie, węgrzynkowie i inni służebni, mianowicie na balach i redutach, na których całe noce w przysionkach zimnych pokutować musieli. Której nie stać było na kontusik, obywała się jupeczką samą. Kontusik był długi do wpół udów, trwał długi czas w modzie, choć nastały inne futra"

Rys. Kontusik kobiecy z XVIII wieku noszony w Polsce, długi i luźny fason ze zwisajacymi do łokcia rękawami, suknia sak na dużej owalnej rogówce, wg figurki porcelanowej z Miśni, XVIII w. ze Zbiorów Czartoryskich [z:] M. Gutkowska- Rychlewska, Historia  ubiorów, s. 693.

Podobnie Zygmunt Gloger opisuje w Encyklopedii Staropolskiej zakładane na jupki kontusiki :Zimą na jupkę brały damy kontusik futrem podbity z długimi wiszącymi rękawami i szerokimi wylotami. Której nie stać było na kontusik, musiała obywać się samą „jupeczką." Wiadomo zatem, że kontusik z wylotami bywał także strojem Polek.

Kontusik nosiły m. in. królowa Józefa Maria, zona Augusta III oraz ich córki a także Konstancja Poniatowska, matka Stanisława Augusta.

Stanisław i Konstancja Poniatowscy. Obraz ze zbiorów Muzeum Narodowego w Poznaniu.

Konstancja z Czartoryskich poniatowska żyła w latach 1700 - 1759.

 


Louis de Silvestre, Królowa Maria Józefa w stroju polskim z 1737 r., Muzeum Pałac w Wilanowie.

Ubiór królowej jest tylko styizacją stroju polskiego. Polki już od XVII wieku siegały po nowinki z zachodu i ubierały sie na modę zachodnią, w przeciwieństwie do mężczyzn. Rodzimy charakter ubiorów zachowały przede wszystkim ubiory wierzchnie i nakrycia głowy, głównie ze względu na surowy klimat. Ciepłe okrycia zakładane były na stroje francuskie. Maria Józefa widoczna na portrecie nosi właśnie takie okrycie.  "Nie jest to jednak praktyczne zimowe okrycie, a raczej manteau sukni francuskiej „ucharakteryzowane” na ubiór polski, o czym świadczy futrzane podbicie, szamerowanie złotym galonem na piersiach, a także podwójne rękawy, z których wierzchnie są długie, rozcięte i dekoracyjnie zwisają na plecach. Na głowie królowa ma niewielki czerwony bramowany futrem kołpaczek zredukowany do postaci stroika nie przysłaniającego modnej pudrowanej peruczki." - opisuje Anna Staszewska.

 

Z oryginalnych kontusików zachował się datowany na drugą połowę XVIII wieku jedwabny kontusik damski z Domu Jana Długosza w Sandomierzu, gdzie mieści sie Muzeum Diecezjalne.

 

Rysunek stroju kobiecego polskiego narodowego według Wojciecha Gersona.

Po Powstaniu Styczniowym nastąpiło szczególne odrodzenie stroju narodowego, zwłaszcza na terenach Galicji. Krakowski strój ludowy stał sie w owym czasie symbolem nie tylko stroju ludowego ale także stroju narodowego. Noszenie go uchodziło za przejaw patriotyzmu. Ubiór kobiecy zaczął nawiązywać do stroju narodowego. "Przedłużona kamizela, prawdopodobnie obszyta u dołu futrem, nawiązuje do formy damskiego kontusika tylko pozbawionego wylotów. Przewiązana jest w pasie szarfą naśladującą pas kontuszowy. Suto marszczona spódnica jest zdecydowanie dłuższa niż w strojach ludowych, a delikatne pantofelki na niewysokich obcasach nie mają z nim już zupełnie nic wspólnego." - wyjaśnia Magda Śmiegulska Gomuła.

 

Tradycje narodowe podtrzymywali polscy artysci. Doskonałym przykładem jest Jan Matejko, który zaprojektował swej żonie strój ślubny w stylu narodowym. Portret Teodory z Giebułtowskich powstał dwukrotnie. Pierwszy został zniszczony przez panią Matejkową w przypływie gniewu i zazdrości o swą siostrzenicę Stanisławę Serafińską, pozującą Matejce do "Kasztelanki". Drugi - zachowany pochodzi z 1879 r., przedstawia Teodorę w jasnym kontusiku.

Z końca XIX wieku pochodzą liczne fotografie ukazujace kobiety  w kontusikach. Kontusiki takie najprawdopodobniej były obszywane futerkiem lub łabedzim puchem.

Fot. Kraków, Muzeum Historii Fotografii


W XX wieku Czesław Borys Jankowski zaispirował się strojem krakowskim i ubiorem narodowym projektując toalety damskie na wystawę "Mody polskiej" w Krakowie w 1908 r.

A oto próba rekonstrukcji damskich kontuskików.

 

 

 



sobota, 21 sierpnia 2010
Tradycja polskich strojów narodowych podczas uroczystości ślubnych przed II wojną światową

Ciekawe fotografie narodowych strojów zachowały się ze ślub księcia Adama Michała Józefa Czartoryskiego z hrabianką Jadwigą Stadnicką, który odbył się 24 czerwca 1937 roku. Nawojowa pow. nowosądecki.

 

Para młoda opuszcza kościół po ceremonii zaślubin przechodząc pod szpalerem szabel trzymanych przez gości ubranych w staropolskie stroje szlacheckie.

 

Panna młoda prowadzona do kościoła przez swojego ojca hrabiego Adama Stadnickiego (pierwszy z prawej) i ojca narzeczonego księcia Witolda Czartoryskiego ubranych w staropolskie stroje szlacheckie.

 

Fot. Grupa gości weselnych w staropolskich strojach szlacheckich w parku przy pałacu w Nawojowej. Od lewej widoczni: książę Konstanty Stefan Czartoryski, książę Włodzimierz Czartoryski, książę Olgierd Aleksander Czartoryski, hrabia Krasiński, hrabia Andrzej Stadnicki, książę Aleksander Krystyn Czartoryski, książę Paweł Maria Czartoryski, hrabia Włodzimierz Dzieduszycki, hrabia Adam Stadnicki, hrabia Józef Stadnicki, książę Witold Czartoryski, hrabia Tadeusz Dzieduszycki i Stefan Świeżawski.

 

Fot. Hrabia Adam Stadnicki z żoną Stefanią podczas ślubu księcia Adama Michała Józefa Czartoryskiego z hrabianką Jadwigą Stadnicką 1937-06-24.

 

Księżniczka Maria Jadwiga Czartoryska i hrabia Paweł Jan Edward Stadnicki na ławce przed pałacem w Nawojowej.

Para młoda w oteczniu osób z orszaku ślubnego przed pałacem w Nawojowej.

 

Fotografia pozowana kilku uczestników uroczystości w staropolskich strojach szlacheckich. Od prawej widoczni: hrabia Ksawery Pusłowski, książę Olgierd Czartoryski, hrabia Plater-Zyberk i hrabia Juliusz Tarnowski. 1932 r.

Fotografie: Narodowe Zbiory Cyfrowe

Stroje narodowe na starej fotografii

W XIX wieku modne było uwiecznianie strojów balowych na pamiątkowych fotografiach. Jedną z takich fotografii znalazłam w ofercie domu aukcyjnego Rempex.

Fotografie ukazują malarza Juliusza Kossaka w przebraniu za Jana II Sobieskiego. Jest to strój narodowy. Fotografia Juliusza Kossaka, wykonana została przez Walerego Rzewuskiego w okresie prowadzenia zakładu fotograficznego w domu własnym przy ul. Wesołej w Krakowie. Obok fotografia Antoniny Domańskiej. Antonina Domańska (1853-1917) to pisarka, przedstawiona w Weselu Stanisława Wyspiańskiego, jako Radczyni. Na odwrocie znajduje sie adnotacja Marii Domańskiej: "Juliusz Kossak / jako Sobieski na/ balu kotylionowym / w Sukiennicach 1883 r. / Prowadził Moją Matkę do poloneza". Obydwie fotografie pochodzą z 1893 roku, w tzw. formacie amerykańskim. Stanowią bardzo interesujący przykład portretu wykonywanego w zakładzie fotograficznym z okazji balu kostiumowego lub kotylionowego. Uczestnicy zabawy udawali się do zakładu fotograficznego, w celu uwiecznienia na fotografiach swojej podobizny w przebraniu balowym. W okresie zaborów również bale karnawałowe stanowiły pretekst do zademonstrowania postawy patriotycznej. Fotografie znanych osobistości w strojach narodowych, często stanowiące pamiątkę z takich balów, pełniły istotną rolę w podtrzymaniu w społeczeństwie polskim postaw patriotycznych.

 

 

Fot. Stefan Trzecieski w stroju narodowym. Jasny żupan zapinany na guziki, kontusz z guzami przepasany pasem kontuszowym. Na wierzchu delia podbijana futrem z rozcietymi rękawami, futrzana czapka, - kołpak z kitą, szerokie spodnie do wysokich butów.

Powyżej Stefan Trzecieski w stroju narodowym. "Miał żupan ze srebrnej lamy, granatowy kontusz z wylotami z białego atlasu, czerwone, safianowe buty, piękny pas i delie z sobolowym kołnierzem oraz taki sam kołpak. Pięknie mu w tym było i dobrze umiał ten prześliczny strój nosić. (...) Ostatni raz widziałam go mówiącego do tłumu na obchodzie 500 letniej bitwy pod Grunwaldem 14 Lipca 1910 r. na rynku w Dynowie, gdy odsłonięto tam stojący do dziś pomnik króla Władysława Jagiełły. Miał wówczas na sobie piękny kontusz w barwach ziemi sanockiej, który tu powyżej opisałam." - z Pamiętnika Kingi z Trzecieskich Moysowej, Lata dzieciństwa 1902 - 1907.

 

Fot. Antoni Trzecieski, 1902 r. w stroju narodowym. Ciemny żupanik, ciemny kontusik z guzikami, wysokie buty, lużne spodenki. Metalowy pas i karabela.

 

Fot. Michał Radziwiłł, wnuk Ferdynanda, przebrany w kontusz, ok. 1911 roku.

 

Fot. Stanisław Postawka (1837 - 1917), w kontuszu szlacheckim, ze zbiorów Anny Wilczyńskiej. Fotografia ze strony :powstanie1863.szi.kielce.pl


Fot. Książę Witold Czartoryski z Gołuchowa w jasnym żupanie i stroju kontuszowym z rozcinanymi rękawami - mocno podbijanym futrem. Na głowie czapka futrzana ze szkofią i piórami. Widoczne spodnie hajdawery włożone w wysokie skórzane buty. Fotografia wykonana w zakładzie Walerego Rzewuskiego w Krakowie. [z:] III Aukcja Fotografii Rempex, nr katalogowy 108, listopad 2005 r.

 

Fot. Ksiażę Władysław Czartoryski (1828-1894), w ciemnym żupanie z duzymi guzami, ciemnym kontuszu z wylotami i pasu kontuszowym. [z:] wikipedia.org.


Fot. Polski strój narodowy, kontusz, pas kontuszowy, pod spodem żupan. Fotografia z wystawy : "Nam ubiór niedbały nie przystoi" zorganizowanej w Muzeum Historii Fotografii w Krakowie w 2003 r.

"Fotografia, wynaleziona w 1839 roku, okazała się technologią zdecydowanie tańszą od malarstwa i łatwiej dostępną, co wcale nie oznacza, że od razu stała się tania i powszechnie stosowana. Przez kilka dziesięcioleci była sztuką elitarną. Pierwsze fotografie portretowe na podłożu papierowym wykonywano w standardowych formatach: wizytowym - 6,5x10,5 cm oraz gabinetowym - 10,5x16,5 cm. W latach 60. XIX wieku powstawały obrazy, na których upozowani przez fotografa modele przyjmowali konwencjonalne pozy. Dla podkreślenia przynależności stanowej czy terytorialnej fotografowano członków rodów szlacheckich i mieszkańców wsi. Unikatowym dokumentem, powstałym w zakładzie fotograficznym Walerego Rzewuskiego, są wizerunki powstańców z 1863 roku. Tego typu zdjęcia wykonywano aparatami atelierowymi w specjalnie przygotowanych wnętrzach zakładów fotograficznych. Fotografie naklejane były na zamawiane w warsztatach litograficznych tekturki zdobione winietami. Stosowane przez ówczesnych fotografów techniki pozwalały uzyskać obraz czarno-biały lub tonowany w sepii. Fotografie nie odzwierciedlały więc naturalnej kolorystyki. Temu niedostatkowi miało zaradzić podkolorowywanie obrazów farbami i pastelami. W ten sposób upiększał swoje prace rodzinny zakład Kriegerów, gdzie zatrudnieni retuszerzy i malarze domalowywali desenie i kolory. Zdarzało się, że decydowały tu indywidualne odczucia estetyczne i upodobania kolorystyczne."

 

Fot. Polski strój narodowy żupan, fotografia z wystawy : "Nam ubiór niedbały nie przystoi" zorganizowanej w Muzeum Historii Fotografii w Krakowie w 2003 r.

"Strój narodowy kojarzy się z męskim ubiorem szlacheckim - kontuszem i żupanem przepasanym pasem z tkaniny, rzadziej z ubiorem kobiecym - kaftanem lub krótkim kontusikiem. W ujednoliconej formie funkcjonował od lat 30. XVII wieku do lat 60. XVIII stulecia. Odwoływał się wówczas do ideologii sarmatyzmu uzasadniającej wyższość stanu szlacheckiego. W XIX stuleciu, głównie na terenie Galicji, noszony był z okazji świąt narodowych i kościelnych, symbolizował polskość i przywiązanie do rodzimej tradycji. Kontynuacją tej tradycji jest noszenie ubioru szlacheckiego przez członków cechów rzemieślniczych, między innymi Krakowskie Bractwo Kurkowe. W związku z obowiązującą w XIX stuleciu powściągliwością w modzie męskiej, powszechnie noszonym ubiorem szlacheckim była, skromniejsza w formie, czamara. W 1863 roku jej rola znacznie wzrosła, funkcjonowała jako ubiór powstańczy, a jej noszenie było wyrazem uczuć patriotycznych. Kobiety demonstrowały uczucia narodowe nosząc, w latach 1861 - 1866, żałobę narodową. W ubiorach kobiecych obowiązywały suknie o zabudowanych stanikach i rozpiętych na krynolinie spódnicach, z białymi kołnierzykami i mankietami. Czerń stosowano zamiennie z fioletem a bieli nadano symbol wolności. Popularną biżuterią patriotyczną były ozdoby o symbolice religijnej - krzyżyki i korona cierniowa oraz martyrologicznej - kajdany."

 

Cytaty z komentarza do wystawy "Nam ubiór niedbały nie przystoi" z 2003 r. MHF w Krakowie

wtorek, 17 sierpnia 2010
Warszawski szyk - wystawa
Od 29 kwietnia trwa wystawa pt.„Warszawski szyk" obejmująca ubiory i akcesoriów z 1. połowy XX w. z kolekcji Muzeum Historycznego m.st. Warszawy. Wystawa potrwa do 17 października 2010 roku.
poniedziałek, 08 marca 2010
Ubiory kobiece w Polsce za panowania Augusta III 1733 - 1763 cz II

 

J. KITOWICZ, OPIS OBYCZAJÓW I ZWYCZAJÓW ZA PANOWANIA AUGUSTA III.

"O strojach białogłowskich" cz II

Wychodząc z domów na otwarte powietrze, używały na głowę i całą twarz spuszczanych kwefów czarnych krepinowych albo też jedwabnych, w siatkę robionych; przez takie kwefy mogła dama dobrze wszystko widzieć i być widzianą; było to bardziej służące dla modestii, osobliwie w kościołach, jak dla uniknienia ogorzelizny. Na ręce kładły rękawiczki irchowe, po łokieć długie, palczaste albo też bez czterech palców, klapką, jedwabiem i złotem lub srebrem wyszywaną, przykrywanych, o jednym paluchu, wpół palca krótkim, na wielki palec. Te rękawiczki były w różnych kolorach, częstokroć do koloru sukni stosowane. Drugiego gatunku używały rękawiczek jedwabnych czarnych, kształtem siatki albo pończochy dzierzganych; te zawsze były o jednym palcu, z klapką bez wyszywania na inne cztery palce spadającą, i zwały się takie rękawiczki-mitynki; lepiej by je było nazywać "nitynkami", od nici, z których były robione. Uboższe-takie mitynki robiły sobie z nici białych lnianych. Bez wachlarza nigdy nie były w drodze i na przechadzce, a nawet i w domach zasłaniały się nim od słońca i chłodziły powiewaniem onego, mianowicie, kiedy były tańcem lub inną jaką agitacją zmordowane. Wachlarz najmodniejszy był i najdroższy, który miał żebra z słoniowej kości kitajką, malowaniem chińskim ozdobioną, powleczone. Podlejsze wachlarze były z drewna i papieru z malowidłem, czyli drukiem albo wybijaniem różnych figur i kwiatów.

Pończochy były w modzie zimową porą wełniane, rozmaicie farbowane, u bogatszych kastorowe, to jest z bobrowej szerści, latem pończocha czarna albo innego koloru włóczkowa, cienka, i jedwabna. Zarzuciły niedługo te wszelakie pończochy, a rzuciły się do jedwabnych lub nicianych, cienkich, samego białego koloru, ponieważ w takich wydaje się noga subtelniejsza; i choć w mróz dokucza zimno, ale za to nadgradza ukontentowanie, które znajduje dama w swojej sarniej nodze, choć to nieprawda, kiedy niejedna, lubo w jedwabnej pończosze, ma giczały grube jak stępory. Podwiązek zażywały dawniej ze wstążek, potem pasamońskiej roboty, złotem lub srebrem przerabianych, szerokich, na tasiemkę jedwabną lub wstążkę zawiązowanych; na ostatku zapinały podwiązki sprzączką brylantową albo pertową do garnituru sprzączki u trzewika*; takie podwiązki były zdobyczą dworskich łotrzyków, którzy pod pozorem amorów, jakoby "na nezabudesz", głupie panny, męża pragnące, z tychże podwiązków i pierścionków obdzierali, z czego sprzedanego oporządzali sobie rządziki na konie, szable i ładownice.

 

Bucik angielski 1735 - 1750 r.

Trzewiki najdawniej w modzie były u dam dystyngwowanych irchowe, malowane w kwiaty. Ta moda już zaczęła schodzić z nóg dystyngwowańszych osób w początkach panowania Augusta III, a przechodzić, jak wszystkie inne mody, do niższego stanu i mniejszego majątku, mianowicie do szynkarek i innych służebnic miejskich. Damy zaś dystyngwowane po zarzuceniu trzewika malowanego obuły się w czarny zamszowy, pręgą na trzy palce szeroką od wierszchu aż do palców srebrem lub zlotem haftowaną, ozdobiony: Proste szlachcianki i wiejskie kobiety zażywały trzewika czarnego gładkiego, skórzanego, a niektóre w błotne czasy i zimowe bocików opiętych, z cholewami pod kolano długimi, na klocku cienkim, tak jak u trzewika. Zażywały też bociąt i trzewików żółtych i czerwonych, ale tylko Podlaszanki i Lublinianki; wszystkie zaś ruskie kobiety chłopskie więcej używały botów krojem męskim z podkówkami niż trzewików, które bardzo rzadko w tamtych stronach na prostych kobietach dawały się widzieć, i to najwięcej na popich żonach, córkach i młynarskich.


Rokokowe buciki.

W średnich latach panowania Augusta III nastały trzewiki bławatne, atłasowe i grodetorowe rozmaitych kolorów, gładkie, bez haftu, nie już jak dawniejsze tasiemką albo wstążką zawiązywane, ale zapinane na sprzączkę srebrną, która w początkach swoich była mała, wąska, potem przerobiona na wielką, cały niemal wierszch nogi okrywającą, miejsce miała niedaleko od palców, po które miejsce trzewik był wykrojony. Był to sztuczny wynalazek, przez który stopa, choć duża jak niedźwiedzia łapa, wydawała się małą. Te trzewiki nagle się rozszerzyły po całej płci białej, tak szlacheckiej, jak miejskiej kondycji; już ani szynkarki, ani kucharki, ani młodszej, czyli pokojowej dziewczyny, nie obaczył, tylko w bławatnym trzewiku. Zbytek się coraz bardziej pomnażał. Majętna płeć, która przedtem obyła się, mówiąc o jednej osobie, czterma parami trzewików skórzanych na rok, do obmycia i ochędożenia sposobnych, potem potrzebowała co miesiąc, a wymyślniejsza co tydzień inszych, bo lada plamka na trzewiku bławatnym zrobiona już go z garderoby pani rugowała. Za czym spadały takowe trzewiki na służebnice, a przeto najlichszego szurgota nie widać było w innym trzewiku, tylko w bławatnym, choć przydeptanym i ziewającym.

Bucik francuski ok 1760 r.

Szewcy warszawscy niezmiernie profitowali na tym towarze, który z tego miasta rozchodził się po całym kraju; i choć po innych miastach robiono takież trzewiki, nie miały jednak takiego szacunku jak warszawskie; co większa, z ręki tegoż samego szewca, który w Warszawie robił bardzo gustowne trzewiki, już się nie wydawały takie, skoro się przeniósł do innego miasta. Mężowie dla żon, ojcowie dla córek, kawalerowie dla dam wyprowadzali takie trzewiki tuzinami i kopami; w prezentach nawet przedślubnych niepoślednie trzymał miejsce warszawski trzewik.

Wśród panowania Augusta III ukazały się salopy na dwóch Francuzkach w Warszawie, Bersouville zwanych, z których się najprzód śmiano, jako stroju dziwackiego, mere do płaszcza z kapturem bernardyńskim podobnego; lecz powoli oko nabrało gustu do tego, co mu się pierwszy raz śmiesznym zdawało. Nie wyszło pół roku czasu, a już połowa dystyngwowańszej płci białej przykryła się salopami. Salopy pierwsze były z samej kitajki czarnej, niczym nie podszyte. Potem nastały podszywane rozmaitym futrem lub kitajką, albo atłasem czerwonym, na wacie jedwabnej dla ciepła; oprócz zaś tego podszywania rozróżniły się jeszcze i tym od pierwszych salop, że tamte były do kolan krótkie, teraźniejsze zaś zostały niemal po pięty długie. Lecz nie wszystkie są takimi, wymyśliły sobie znowu białogłowy półsalopia; te są krótkie po pas z końcami na przedzie dłuższymi i z kapturkiem małym.

Maria Amalia Krystyna wettyn, najstarsza córka Augusta III, ok. 1737 r.

Salopa jest suknia bardzo uczciwa i wygodna, najpierwszą ma zaletę od skromności, zasłaniając albowiem całą osobę, ukrywa przed okiem lubieżnym talią, czyli stan, i gors, czyli piersi, dwie pokusy najmocniejsze. Powiadają jednak, iż salopa wymyślona jest nie z tak pobożnej przyczyny, ale od garbatej osoby, która nie mogąc się pokazać kształtną, szukała sposobu, jak by ułomność swoją pokryć mogła. Druga wygoda z salopy, że może być prędko na osobę włożona, w czym przysługuje się białogłowom skrzętnym, niedbałym o strój, leniwym do ubioru i nagle zdybanym. Trzecia, że okrywa niedostatek; ujdzie pod nią i kożuch barani, i suknia lada jaka, byle była salopa dobra.


Maria Józefa, żona Augusta III

Rogówki nastały niedługo po salopach; były z początku małe, potem stały się wielkimi, do trzech łokci u dołu szerokimi. Nie zażywały rogówek innej kondycji damy, tylko szlacheckie, senatorskie i tym służące panny. Wiele razy pokusiła się która mieszczka ustroić w rogówkę, zawsze jej afront zrobiono, dla czego w samym tylko dystyngwowanym stanie rogówki się rozdymały. Rogówka była to spódnica z płótna, na trzech obręczach z wielorybiej kości obszyta, na jednej w pas, na drugiej w kolano, na trzeciej wpół łydki. Te obręcze nie były okrągłe jak na beczce, ale spłaszczone do podługowatości na kształt wanny owalnej. Brały najprzód damy, strojące się w rogówkę, spódnicę materialną, fetką lub przeszywaną, podług pory czasu; na nią kładły rogówkę, a na rogówkę dopiero wdziewały suknią wielką, jaka była w modzie. Nic nie było niewygodniejszego dla dam i mężczyzn nad te rogówki; wszędzie w tym stroju było im ciasno. Siadłszy dwie koło siebie w karecie, musiała jedna drugą przykryć skrzydłem od rogówki, gdy z nich jedna była wyższa, druga niższa. Toż samo działo się przy stole, osobliwie w ciasnym zasadzeniu. Jeżeli Polak siedział wedle damy, nic to czuprynie jego nie szkodziło, choć go po głowie rogówka głaskała. Jeżeli zaś Niemiec albo druga dama, popsowała się fryzura i kornety, które wstawszy od stołu trzeba było z nowa trefić i poprawiać. Najśmieszniejszy zaś był widok, kiedy jakiemu Niemcowi, a jeszcze łysemu, nieostrożnym rogówki poruszeniem dama zemknęła perukę z głowy. Te jednak przypadki żadnej nie sprawiały urazy, bo moda trzymała wszystkich pod prawem swojej podległości.

Jako zaś nie masz nic tak złego w rzeczach ziemskich, żeby oraz nie miały w sobie jakiej cząstki dobroci, tak też i rogówki, lubo swoim nosicielkom i sąsiadującym z nimi sprawiały wielką subiekcją, atoli w zwadliwych kompaniach służyły za fortece. Niejeden tchórz, skoro rzecz wytoczyła się do szabel, skrył się pod rogówkę i gdy drudzy karbowali sobie łby, nosy, policzki, obcinali ręce, on w dobrym zdrowiu pod rogówką przesiedział zawieruchę, bo już go tam nicht atakować nie śmiał, ile kiedy jedna go nakryła, a drugie, w kąt zbite na kształt wałów i szańców, rogówkami nie dozwalały przystępu. Rogówki nie trwały dłużej w częstym zażywaniu nad piętnaście lat. Z początku żadna dama na publicznym widoku nie pokazała się bez rogówki, nawet i w domu przy gościu. Potem zaczęli brać rogówki tylko na wielkie publiki, na kompanie, na bale, a nareszcie ku ostatnim latom panowania Augusta III te gmachy zawadzające w cale zostały zarzucone, wyjąwszy dni galowe niektóre u dworu, do całowania ręki królewskiej damom senatorskim przeznaczone; w takowe dni prezentowały się damy królowi w robach, a zatem na rogówkach. Roba jest czarna suknia, krojem kabata dziecinnego z tylu sznurowana, mająca rękawy po łokieć krótkie, od tegoż łokcia aż do ramienia koronkami białymi jak najprzedniejszymi bryzowane, z tyłu ogon długi, zamiatający pokoje.

Ubiory kobiece w Polsce za panowania Augusta III 1733 - 1763 cz I

J. KITOWICZ, OPIS OBYCZAJÓW I ZWYCZAJÓW ZA PANOWANIA AUGUSTA III.

"O strojach białogłowskich" cz I

Musiałbym zażyć do tego opisania jakiej starej ochmistrzyni, żebym mógł opisać doskonale wszystkie suknie kobiece i stroje, których używały pod panowaniem Augusta III białogłowy polskie pierwszego i pospolitego stanu. Lecz i ta, gdyby się jeszcze dziś znalazła, byłaby bardzo stara, a zatem do regestrowania wszystkich mód, dla osłabionej pamięci, w kobietach prędzej niż w mężczyznach wietrzejącej, niesposobna. Więc sam, ile co pamiętam, Czytelnikowi wystawuję. Zaczynam od głowy, jako pierwszego obmiotu, gdy kto na drugą osobę rzuca okiem.

Panny senatorskiej i szlacheckiej kondycji tudzież magistratowe i kupieckie córki nosiły głowy z warkoczami plecionymi, rozpuszczonymi, wstążką przeplecionymi. Skronie otaczała przepaska muślinowa z wąską koronką nicianą, wstążkami rozmaitymi w pukle powiązanymi opięta. Nad czołem na wierszchu głowy przypinały kwiaty ogrodowe, rozmaryn, lewkonią, gwoździk, tulipan, a zimową porą włoskie kwiatki albo też własnych rąk roboty jedwabne, naturalne kwiaty naśladujące. Te bukiety zdobiły bajorkiem srebrnym i rozmaitymi blaszkami świecącymi. Przypinały do tych bukietów czapki i kapelusze maleńkie, wielkości naprasztka, z materii jedwabnej, także ptaszki rozmaite z jedwabiu wyrabiane. Potem warkocze obkręcały około głowy, nie przydając wstążki do plecienia, a na ostatku postrzygły warkocze, krótkie włosy po karku, tak jak i mężatki, rozpuszczając. Już wtenczas strój głowy był jednakowy wszystkim niewiastom, pannom, mężatkom i wdowom. Kapiki materialne bogate, używane od mężatek i wdów, zostały zarzucone od wszystkich młodych, świcąc się jeszcze niejaki czas na letnich białogłowach, wiekiem obciążonych, wygodę głowy nad modę przekładających. Rzuciły się wszystkie młode panny i nie-panny do kornetów, których kształtu opisać trudno, ponieważ ten odmieniał się niemal co miesiąc. Zawisł zaś na rozmaitym składaniu, fałdowaniu, strzępieniu, wykrawaniu, bryzowaniu muślinu, rąbku, koronek i wstążek.

Najdawniejsze kornety były dwoiste: żółto farbowane jak opłatki i białe. Żółty kornet szedł na spód, biały na wierszch; noszone były dwojako: raz opuszczone na policzki, zawiązane wstążką pod szyją, drugi raz zawinięte w górę. Żółte kornety pod panowaniem Augusta III niedługo zostały zaniechane, nie używano ich więcej jak lat pięć albo sześć pod tym monarchą, wyjąwszy Radzewską, podkomorzynę poznańską, która przeżyła Augusta III, używając do samej śmierci kometa żółtego starym krojem i całego stroju staroświeckiego. W zimową porę na kornet zażywały dueta aksamitnego czarnego, karmazynowym albo różowym atłasem lub kitajką podszytego, bawełną prześciełanego i koronką czarną obłożonego, pod szyją wstęgą pąsową albo zieloną zawiązanego. Ten duet był dwojaki: najpierwszy był szczupły, wierszch głowy i skronie z uchem przykrywający. Potem nastał duet wielki, szeroki, okrywający całą głowę, cały kark i występujący nad twarz na dobrą dłoń, tak iż w takowym duecie pod gębą podwiązanym wydawała się twarz jak w głębokim pudle. A kiedy w nim czuły zbytek ciepła, to go zawijały w miarę skroni. Duety nie trwały dłużej nad dziesięć lat. Potem nastały kołpaczki aksamitne, zielone i pąsowe, z opuszką sobolą, z końcem lijkowatym na ramię spadającym, z kutasem złotym lub srebrnym.

Królowa Maria Józefa, zona Augusta III w polskim kostiumie 1755 r.

Po kołpaczkach, niedługo zarzuconych, nastała moda kornetów wielkich, najeżonych na drutach, w których modnym damom było ciepło, choć w trzaskący mróz, bo moda grzała; wszakże do tego ciepła modnego przybierały na głowę czapeczki małe płócienne, przeszywane, białe, ogromności żydowskich krymek, te zaś sztucznie włosami swymi przykrywały tak, iż kornet zdał się siedzieć na gołej głowie. Takie kornety wywożono z Paryża, a na wzór paryskiego upinano podobne w Warszawie, skąd rozchodziły się po całym kraju. Choć zaś w domu mogłaby sobie niejedna taki kornet upiąć, imaginacja jednak dowodziła na oko, iż żaden nie mógł być tak piękny jak warszawski; dlatego wiele paniów obywatelek warszawskich miały znaczny zysk z kornetów, chowały po kilka dziewczyn do upinania kornetów, same będąc im do przykrawania i kombinowania materklasów kornetowych majstrami, czyli mistrzyniami. Najtańszy kornet był za dwadzieścia złotych, najdroższy dukatów sześć, choć cały jego towar niewart był dziesięciu złotych, a dziewczyna sprawna mogła upiąć na dzień dwa. Lecz gust najwięcej przydawał tej drożyzny rzeczom z siebie podłym. Urzędowe upinaczki kornetów siedziały z swoimi dziewczętami w sklepach, z oknami - w zimie dla ciepła, w lecie dla kurzawy-zamkniętymi, przez które okna przeglądające ładne twarzyczki zwabiały kupców do kornetów; czasem mimo potrzebę, jedynie dla umizgów kupujących.

Nie bardzo miłego mógł się spodziewać przywitania mąż od żony, przyjeżdżający z Warszawy bez korneta, o który najpierwsze na przywitaniu było pytanie. Jeden wielce gniewliwą jak osę mający żonę kupił dla niej kornet modny. Jedzie wesoły do domu, pewien miłego przywitania; lecz na nieszczęście od pudełka źle umieszczonego zginęło w drodze denko z kornetem. Mąż, przybywający do domu ciemnym mrokiem, a przy tym podochocony w nadzieję korneta, bierze pudełko w ręce, niesie prosto i oddaje żonie: "Nęści, moja kochanko, prześliczny kornet." Żona rozumiejąc, że ją tym sposobem prześladuje, gdy biorącej za spód wpadła ręka w próżne pudło, uderzyła go mężowi o łeb, nałajawszy słowami jak najdokładniejszymi. Mąż, nie czekając większej zapłaty, pobiegł co prędzej do Warszawy, przywiózł inny kornet. Lecz żona statecznie trzymała, że zgubiony był piękniejszy, choć go nie widziała.

Po kornetach na ostatku nastały szeniony; były to czapki haniebnie wysokie, z płótna szyte, bawełną albo i pakułami wypchane, głowę dwa razy tak wysoką, jak była naturalna, czyniące. Te szeniony wsadziwszy na wierszch głowy, okrywały dokoła włosami z przodu i z tyłu, gładko w górę wymuskanymi i wypudrowanymi, a której nie wystarczały samorodne włosy, przybierały do nich innych takiego koloru, jakie miała która z przyrodzenia. Na sam wierszch szenionu, nad czołem, przypinały maleńki kornecik skrzydlasty, na drutach upinany; i ta moda była ostatnich czasów Augusta III.

Sukien zażywały rozmaitych; najpierwej spódnicy, zwyczajnej po dziś dzień; bogate z materyj tęgich bławatnych w kwiaty, samych jedwabnych i litych, uboższe z atłasów, grodetorów, kitajek, a jeszcze uboższe z kamlotów; pod które podwdziewały drugą spódnicę, atłasową, na bawełnie przeszywaną albo też kuczbajową.

Konstrukcja gorsetu - sznurówki z XVIII wieku, Muzeum Narodowe we Wrocławiu.

Na wierszch brały sznurówkę rogiem wielorybim, czyli fiszbinem, przeszywaną, z wyciętym gorsem, ściskając się tymi sznurówkami jak najmocniej dla wydania subtelności stanu, czasem aż do mdłości. Ta sznurówka była powleczona atłasem lub kitajką. Na sznurówkę kładły jupeczkę krótką, za stan cokolwiek dłuższą, z rękawami po łokieć krótkimi, z materii takiej jak spódnica albo też i odmiennej, z tyłu fałdzistą, z połami przestronnymi na przodzie, krojem takim jak mantolety kanonickie. Zimowe takie jupeczki podszywane były futrem, w lecie kitajką albo płótnem glancowanym. Dalej te jupeczki były w stan wcinane opięto, na guziki z przodu zapinane, z rękawami do pięści sięgającymi. Do rękawów krótkich, wyżej wspomnionych, przypinały mankiety wielkie, gazowe ż koronkami, podwójne; i nie zwały się takie mankiety mankietami, lecz angażatami. Do rękawów długich przypinały mankietki małe bez koronek, przy nazwisku mankietek zostawione. Latem nie kładły nic na żadną z tych jupeczek, tylko chustkę na szyję muślinową, jedwabiem, złotem i srebrem w kwiaty haftowaną, kolorów białego, żółtego, zielonego i czerwonego, której końce, na krzyż na przedzie złożone, szpilkami do jupeczki przypięte, pierś wypukłą zakrywały, dając przez materią cienką i rzadką dosyć przeźroczystości. Na plecy w miarę łopatek spuszczał się jeden koniec, czyli róg takiej chustki, trzykąt wydający.

Jupka; źródło: Maria Gukowska-Rychlewska „Historia ubiorów”

Zimą na takie jupeczki brały kontusiki futrem podszywane, z długimi rękawami wiszącymi, z wylotami szerokimi, do ręki wytchnięcia sposobnymi, u ramion obszernie sfałdowanymi, u pięści wąsko ścinanymi. Te kontusiki zdejmowały z siebie, przychodząc do ciepłej izby, którymi okrywali się zostawieni za drzwiami lokaje, paziowie, węgrzynkowie i inni służebni, mianowicie na balach i redutach, na których całe noce w przysionkach zimnych pokutować musieli. Której nie stać było na kontusik, obywała się jupeczką samą. Kontusik był długi do wpół udów, trwał długi czas w modzie, choć nastały inne futra, o których będzie niżej. Zażywały także damy bogate jupeczek bez rękawów, letnich i zimowych, gronostajami podszytych albo popielicami, albo felpą jedwabną; kroju były takiego jak jupeczki bez stanu, i zwały się takie jupeczki kazakinkami; a gdy się w takie jupeczki stroiły, brały na spód gorseciki materialne, opięte, z rękawami do pięści długimi, wąziuchnymi, do grubości ręki stosowanymi; a na takie kazakinki w zimne czasy kładły kontusiki wyżej opisane.

Od średnich lat Augusta III nastały szamerluki, manta, szusty i szlompry, i robrony; tych ja z osobna opisać nie umiem, ponieważ mała różnica kroju odmieniała im nazwiska, z całkowitej zaś postaci wydawała się oczom męskim jak jednakowa suknia. Była zaś jednostajna na całą osobę, z stanem wciętym, długa z przodu aż do kostek u nóg, z tyłu zaś daleko dłuższa, tak że się wlekła po ziemi na półtora łokcia albo i na dwa łokcie; i zwał się ten zbytek sukni ogonem, który paziowie nosili w ręku za swoimi paniami.

Ale jeszcze przed tymi wszystkimi sukniami pierwszy był kabat, który teraz został suknią samych panienek niedorosłych, a przedtem był strojem wszystkich dam. Kabat tym się różnił od innych sukien długich, że sznurował się z tyłu, a inne wszystkie z przodu, i że nie miał fałdu w tyle przez całe plecy aż do dołu ciągnionego, jak go miał szust, robron, szamerluk i tym podobne.

Gdy nastały te długie suknie, nastały oraz i gorse wycinane tak, iż całe plecy, aż po łopatki i pół piersi aż do brodawek suknią nie były przyodziane, co było widokiem oko skromne przerażającym, a lubieżne zapalającym; zakrywałyć ony wprawdzie tę ponętę swoją chustkami wyżej opisanymi albo też palatynkami strusimi; ale to takie były zakrycia, które wąskim przesmykiem rzuconego cienia więcej jeszcze blasku ciału, przeglądającemu jak przez sieć albo przez kratę, dodawały.

Szyję zdobiły najprzód koralami, potem koralami z perłami przeplatanymi, potem samymi perłami, potem łańcuszkami złotymi, na ostatku wąską aksamitką czarną, od której spadał między piersi misternej roboty krzyżyk diamentowy lub inny jaki portrecik kamelizowany, albo też bez żadnej figury drogi kamień świecący. Jakie zaś było noszenie na szyi, takie być musiały manele na ręku; pierścionków zaś im więcej na palcach, tym lepiej ręka ubrana. Do uszów przypinały najprzód zauszniczki małe perłowe lub rubinkowe; w złoto oprawne, potem większe w figurę róży z brylantów prawdziwych albo czeskich; te dwa gatunki przetykały przez brzusiec ucha, szpilką za młodu przekłutego. Na ostatek wymyślili zausznice wielkie jak grona winne wiszące z pereł i brylantów, które że uszy przerywały, przeto nie przez ucho, ale za ucho na stronie mocnej bywały zakładane.

 

niedziela, 07 marca 2010
Szkofia i Egreta - ozdoby nakryć głowy.

Szkofia - ozdoba szyszaka lub czapki futrzanej męskiej w postaci srebrnego orlego skrzydła, ozdabianego filigranem i wysadzanego klejnotami. Używana na przełomie XVI i XVII wieku w Polsce i na Węgrzech. Do metalowych szyszaków wykonywano szkofie większe, które były przystosowane do osadzania w nich prawdziwych orlich piór. Szkofie do czapek przyznawano tylko zasłużonym rycerzom jako wyraz uznania.

Szkofia na szyszakhusarski Stefana Batorego, Muzeum Narodowe w Krakowie

Egreta - pióra godowe czapli z rodzaju Egretta, charakteryzujące się specyficzną, delikatną budową, używane dawniej jako ozdoba fryzury lub nakrycia głów.

 

Diamentowa egreta.

 

Portret Stefana Batorego pędzla Marcina Kobera

Ozdoba głowy np. z piór osadzonych w obręczy lub klamrze, umocowana we fryzurze albo damskim nakryciu głowy. W XVI - XVII wieku w Polsce egretą zdobiono nakrycia głowy i czapki szlacheckie.

Marie Antoinette z egretą na wysokiej fryzurze.

Egreta, Van der Cruycen 1770 r.

Pod koniec XVIII w ,za czasów Marii Antoniny królowej Francji egretę wpinano w wysokie fryzury. Stała sie także ozdobą kapeluszy. Noszona także do sukni w stylu empire.

Egreta lansowana w latach dwudziestych XX w. przez Paula Poireta.

Ottomańska egreta, inkrustowana diamentami, rubinami i turkusami. MUSEUM OF TURKISH AND ISLAMIC ART – ISTANBUŁ

Egreta znana jest także jako ozdoba turbanów.

Złota egreta sułtana ottomańskiego. MUSEUM OF TURKISH AND ISLAMIC ART-ISTANBUŁ

Kita - pęk piór lub włosiaużywany jako ozdobanakrycia gowy albo końskiej uprzęży.

Hełm z kitą z epoki wczesnego średniowiecza w Polsce. Replika hełmu z czarnej mogiły pod Czernichowem. Kram Czcibora

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7